Cessna 182 Skylane, SP-THI
Osobiście nie jestem z tym samolotem bezpośrednio związana, choć podczas ostatniego intensywnego latania na Babicach zaliczyłam kilka efektownych "interakcji" z tą Cessną. Raz, podczas lotu szybowcem, oglądałam ją z góry, gdy podchodziła do lądowania do równoległego pasa. Innym razem minęłyśmy się, gdy THI wracała z lotu widokowego nad Wisłą, zaś ja właśnie się na takowy wybierałam. A mijanka, która szczególnie zapadła mi w pamięć, miała miejsce podczas lotu na kręgu, gdy szybsza 182 wyprzedziła moją 152 z prawej strony, gdzie widziałam ją z dość bliska, pięknie oświetloną przez zachodzące słońce.
Bywa tak, że moją flotę zasilają samoloty, które właśnie z takich, można by rzec - banalnych powodów, zapadają mi w pamięć. Takich samolotów mam w Polsce, niemal na każdym znanym mi lotnisku, dużo. THI polubiłam także ze względu na atrakcyjne moim zdaniem malowanie (choć złożone i trudne), przez co tym chętniej podjęłam się pracy nad maskotką. Jest to jednocześnie pierwsza Cessna większa od 152/150, którą opracowałam.
Efekt jest więcej niż satysfakcjonujący. O ile po zakończeniu prac zwykle odkładam maskotkę na bok, początkowo niezbyt zadowolona z efektu i doceniając go dopiero po czasie, o tyle THI już od początku prezentowała się w moich oczach atrakcyjnie. Kształty są dokładnie takie, jak powinny, na wzorach na dziobie widać miejscami szwy, ale nie psują znacząco całościowego efektu, i w końcu bryła kadłuba wyszła taka, jak powinna, dzięki zastosowaniu dodatkowych "ścian" (górnej i dolnej) - których zabrakło w moich poprzednich Cessnach.
Jedyną wadą samolotu jest złe wyważenie. Przez cały proces powstawania maskotki badałam, gdzie znajduje się środek ciężkości samolotu i czy da radę stać na swoich trzech kółkach, i zdawało mi się, że wyjdzie, jak powinno - niestety złożone malowanie przesunęło go nieco za oś podwozia głównego, przez co Cessna opada na ogon, mimo dociążonego specjalnym materiałem dziobu. Pomogło odgięcie goleni kół głównych do tyłu, co jednak stoi w sprzeczności z układem faktycznego samolotu, gdzie golenie są skierowane nieznacznie ku przodowi.
W moim notesie poświęconym maskotkom samolotów po raz kolejny pojawił się komentarz odnośnie analogii między pluszakami a prawdziwymi samolotami, właśnie w kontekście wyważenia, ale i nie tylko. Znalazły się tam również obserwacje, które opiszę poniżej.
Overall efekt jest piękny, co uwieczniłam na sesji fotograficznej przeprowadzonej na lotnisku. Tego dnia wiał wiatr o dość silnych porywach, które, ilekroć udało mi się postawić Cessnę na trzech kółkach, uparcie przechylały maskotkę na ogon. Wówczas postanowiłam sprawdzić, jak skuteczne są powierzchnie sterowe maskotki, i, na ile zdołałam, wygięłam ster wysokości w dół, dzięki czemu skierowany przodem do wiatru samolot został dociążony na dziób. (Ciekawostka pilotażowa dla niewtajemniczonych - wychylenie steru wysokości w dół powoduje pochylenie samolotu dziobem w dół, zaś w górę - zadarcie dziobu w górę. Podczas kołowania, czy nawet postoju na ziemi z włączonym silnikiem, zwykle dociąga się stery, by wychylić ster wysokości maksymalnie w górę i by strumień ze śmigła samolotu odciążył przednią goleń podwozia). Fakt ten niezmiernie mnie uradował, bo udowodnił, że moje maskotki mają coraz więcej wspólnego z prawdziwymi samolotami - nie mówiąc już o tym, że Cessna podrygiwała na wietrze, jakby chciała odlecieć, a trzymana na dłoni pod wiatr ciążyła na rękę mniej, niż faktycznie waży - co świadczy o tym, że na skrzydle wytworzyła się minimalna siła nośna.
UPDATE: Próby w locie (czyli rzucanie samolotu przez długość pokoju) potwierdziły, że samolot jest zdolny do poprawnego szybowania! Skrzydła wyraźnie niosą samolot, nie spada on ciężko na brzuch. THI zachowuje się poprawnie także pod względem wyważenia. Ponieważ środek ciężkości przesunięty jest do tyłu względem środka ciężkości rzeczywistego samolotu, maskotka ma tendencję do zadzierania nosa i wpadania w coś w rodzaju korkociągu. Jednak po wytrymowaniu samolotu na dziób (czyli lekkim odgięciu steru wysokości w dół), tor lotu prostuje się.








Komentarze
Prześlij komentarz